Za mną pierwsze 1000Mm żeglugi po oceanie Atlantyckim w Jester Challange. Jeśliby liczyć po ortodromie to około 830Mm. W miniony poniedziałek zostałem zmuszony do sztormowania. Pierwszy raz w życiu wyjąłem z bakisty i postawiłem żagiel sztormowy. Nie było to ani łatwe ani tym bardziej efektywne gdyż żegluga na foku sztormowym pozwala utrzymać się w półwietrze a kierunek południowo-zachodni wiatru konsekwentnie zrzucał mnie na wschód. W prognozach wiatr 55 węzłów. W rzeczywistości wiatromierz zaobserwował 56 i podobnie jak generator wiatrowy uległ awarii. Teraz do ładowania akumulatorów pozostał już tylko silnik. 

Nigdy wcześniej nie płynąłem w takim wietrze… wszystko tylko świszczało i gwizdało. Po ucieczce na zachodnią stronę niżu mogłem postawić foka, spokojnie ocenić straty i kontynuować wyprawę.

W niedzielę wystartowały regaty Ostar, w których niż Joanna, już w poniedziałek, pokazał swe oblicze. Z wyścigu musieli wycofać się Tomek Ładygo i Szymon Kuczyński. Wielka szkoda Tomka, który do wyścigu planował wystartować już w 2020r. Na trasie pozostał Jacek Chabowski oraz pięciu innych zawodników. Niestety Atlantyk przetrzebił także Jester Challenge. Na trasie zostało już tylko dwóch uczestników i to do tego nowicjusze. 

Dzięki, że trzymacie za mnie kciuki. Za chwile 1/3 a potem połowa. Pozdrawiam znad Azorów.

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz