Dziś o 04.00 rano strzeliła kolejna lina stała. Tym razem wanta, która wisi na 3 z 21 strun, a kolejna przeciwległa jest uszkodzona. W tej sytuacji mogłem podjąć tylko jedną decyzję o wyborze najbliższego i najbardziej korzystnego portu pod kątem żeglugi z wiatrem. Wybór był prosty – mała wysepka Flores na archipelagu Azorów.

Kolejna rzecz z jaką borykam się od awarii generatora wiatrowego to akumulatory. Niestety z każdym dniem tracą około 10% swojej pojemności. W chwili obecnej po godzinie ładowania akumulator starcza na 3-4 godziny więc wymieniam się za sterem z autopilotem.

Niestety i tym razem trzeba obejść się smakiem ale było dobrze. Była walka, trochę dużo ze sprzętem, był wiatr 55kt, były niże. Było wszystko czego szuka się na północnym Atlantyku. Dziękuję wszystkim za wsparcie, Arturowi Burdziejowi za doskonałe meteo i godzinne rozmówki via sms, Krystianowi Szypce za ogarnięcie kwestii organizacyjnych, Maciejowi Magdziarzowi za posty na stronie i fb, sponsorom i partnerom projektu. Dzięki wielkie Leszek Pankiewicz za udział w projekcie i wszystkim kibicom. Więcej wyzwaniu i zdjęcia juz z lądu.

Trzymajcie się i stopy wody pod kilem 😉

Tags:

No responses yet

Dodaj komentarz